Tuesday, July 15, 2008

Piotr Gontarczyk Polish Historian Jews in Poland after the end of the Second World War

Piotr Gontarczyk Polish Historian Jews in Poland after the end of the Second World War
Piotr Gontarczyk 1/5


Piotr Gontarczyk 2/5



Piotr Gontarczyk 3/5

Piotr Gontarczyk 4/5

Piotr Gontarczyk 5/5

Irena Sendlerowa at age 97 save about 2,500 Jewish children see the new restitution Questions from the Jews,


View guano's mapTaken in a place with no name (See more photos or videos here)She saved 2,500 children from the Warsaw Ghetto in WWII. (Large photo shows Irena in 2005 at age 95)

Irena Sendlerowa, a Polish social worker, was born on February 15, 1910, in Warsaw. During World War II, she was an activist of the Polish Underground and Polish anti-Holocaust resistance in Warsaw, where she helped save about 2,500 Jewish children from the Warsaw Ghetto by providing them with false documents and finding hiding places in individual and group children houses out of the Ghetto.

During the World War II German occupation of Poland, she lived in Warsaw while working for the city's Social Welfare Department. She started helping Jews a long time before the Warsaw Ghetto was established. Helping Jews was very risky. In German-occupied Poland, all household members were punished by death if a hidden Jew was found in their house. This was the most severe legislation in occupied Europe. In December of 1942, the newly created Zegota, a council to aid Jews, nominated her to head its children's department. As an employee of the Social Welfare Department, she had a special permit to enter the Warsaw Ghetto, where she wore a Star of David as a sign of solidarity with the Jewish people and so as not to call attention to herself. Very small children she could smuggle out in a bag. Others were taught to cling tightly to her leg, and she walked out with them hidden under her skirts.

She cooperated with the Children's Section of the Municipal Administration, linked with the RGO (Central Welfare Council), a Polish Relief Organization remaining under German supervision. She organized the smuggling of Jewish children from the Ghetto, carrying them out, and placing them with either Polish families, the Warsaw orphanage of the Sisters of the Family of Mary, or Catholic convents such as the Sisters Little Servants of the Immaculate Conception of the Blessed Mary at Turkowice and Chotomowo. She kept lists of the names, hidden in jars buried in her garden, in order to keep track of original and new identities.

Arrested in 1943 by the Gestapo, she was severely tortured and sentenced to death. Zegota saved her by bribing the German guards on the way to her execution. Officially, she was listed on public bulletin boards as among those executed. Even in hiding, she continued her work for the Jewish children.

In 1965, she was recognized by Yad Vashem as a Righteous Among the Nations, confirmed in 1983 by the Israeli Supreme Court.

In 1999 Norm Conard, a high school teacher from Pittsburg, Kansas, encouraged four students to investigate the life of Irena Sendler. As a result of their findings, the students created a play, entitled "Life in a jar", which presented the heroic acts Mrs. Sendler. As of November 2006, there were over 200 performances: at first in Kansas, then all around the United States and ultimately in Europe.

On October 10, 2003, Sendlerowa received the Order of the White Eagle, Poland's highest civilian decoration. She also was awarded the Commanders Cross by the Israeli Institute.

On March 14, 2007, Sendlerowa was honoured by Poland's government. At a special session, the upper house of parliament unanimously approved a resolution honouring Ms Sendlerowa for organising the "rescue of the most defenseless victims of the Nazi ideology: the Jewish children."

Polish President Lech Kacyzinski said she was a "great hero who can be justly named for the Nobel Peace Prize".
Comments
guano says:

Irena in 1943 after her escape from Pawiak prison.


"No one can ever repay Lola Herz for what she lost."
As a Polish American from Arlington VA
I have to say Mrs. Herz Please ask the government in Israel
to pay you any retribution.

Isrzeli Government did collect on you behalf Billions from German and Switzerland and Austria
go after them or go After the Soviet Union
Poland did not cause the War and we were VICTIMS as the part the polish population the Jewish people.

Why the Israeli government did not paid you from 100 billions dollars from Germany and 10 billions dollars paid by Swiss and 5 billions paid by Austria

Where is the money the Israel Government got already?

Why Poland have to pay for the Hitler's war?
We did help so many Jews during the war! And Please have a mercy for the Polish People and Poland.
Ask the Bankers in London and new York which they did not lift the finger to hell during the war and there was only one Polish Organization Zegota to help the Jews during the war
As you remember. Do not listen to the rich money hungry lawyers wants you do not for you but for them!

Poland is still poor country which help the Jews for 1000 years.
And there is no moral or legal right to ask Poland today do pay anything.

I wish you long life as Irena Sendlerowa, a Polish social worker, was born on February 15, 1910, in Warsaw. During World War II, she was an activist of the Polish Underground and Polish anti-Holocaust resistance in Warsaw, where she helped save about 2,500 Jewish children from the Warsaw Ghetto by providing them with false documents and finding hiding places in individual and group children houses out of the Ghetto

Please all see the video and understand the situation right after the War then the Soviets were the problem and the Polish People. Poles they did help the Jews.


Piotr Gontarczyk 1/5


Lech Alex Bajan
Polish American
Washington DC

Thursday, August 9, 2007

Wartość wolności 63. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego


Wartość wolności 63. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego
Nasz Dziennik, 2007-08-09
Ks. prof. Jerzy Bajda

Z okazji obchodów 63. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego prezydent Lech Kaczyński powiedział, że "Wolna Polska jest zawsze wartością najwyższą, o którą warto było walczyć wówczas, warto jest walczyć teraz, warto zachować tradycję tej walki". Istotnie Polska była niejako skazana na wiązanie swojej kulturowej tożsamości z ideą prawdziwej wolności i niepodległości, ponieważ miała sąsiadów (i ma ich dalej), w których ideologii nie było żadnych przesłanek zabraniających atakować niepodległość jakiegokolwiek narodu. Owszem, wchodzili w przymierza zwrócone wprost przeciw Polsce w celu jej unicestwienia.

Obaj "sprzymierzeńcy" wspomagali się i wyręczali, kiedy należało szkodzić Polsce, nawet gdy między nimi mogło dojść lub rzeczywiście doszło do wojny. Tak w roku 1939 wojska sowieckie pomogły Hitlerowi w agresji na Polskę, zajmując wschodnie tereny, i tak w 1944 roku, kiedy podziemna Armia Krajowa podjęła decydujący bój, świadczący o tym, że Polska chce żyć i chce być sobą, armia sowiecka powstrzymała swój pochód wojenny, aby umożliwić Hitlerowi zniszczenie Warszawy i samego powstania.
Doszła tu do głosu szatańska przyjaźń swastyki i czerwonej gwiazdy: Hitler pomógł Stalinowi w niszczeniu polskich dążeń niepodległościowych przez stłumienie powstania, a Stalin pomógł Hitlerowi wykonać zbrodnicze dzieło w stosunku do Warszawy i Polski przez wstrzymanie ofensywy, która, logicznie rzecz biorąc, powinna była się toczyć dawnym rozpędem, umożliwiając Polakom zajęcie wolnej i niezniszczonej stolicy.
Jednym i drugim nie podobała się myśl, że w wyniku wojny sowiecko-niemieckiej Polska może odzyskać niepodległość. Obaj wrogowie uznali, że ich wspólnym, najbardziej znienawidzonym wrogiem jest wolna, niepodległa i katolicka Polska, która nie przestałaby być żywym wyrzutem sumienia dla obu zbrodniczych systemów.

Wolność i człowiek
Mamy więc wolność, o którą walczyli Polacy w tej okrutnej wojnie, w kraju i za granicami? Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, przemawiając do weteranów powstania, stwierdziła, że "dzięki mocy waszego ducha marzenia te zostały spełnione". Sytuacja nie jest taka prosta, jak się na pozór wydaje. Wolność jest wartością potencjalną i dynamiczną i aktualizuje się w zależności od tego, ku jakiemu dobru zwraca się podmiot widziany jednostkowo i zbiorowo; a więc osoba ludzka, wszystkie wspólnoty ożywione świadomością wspólnego dziedzictwa polskości, cały naród i państwo jako publiczna organizacja narodu realizującego w ten sposób swoje słuszne cele.
Bo wolność nie jest sama dla siebie, lecz służy do tego, by wybrać dobro, umiłować je i być mu wiernym. Wolność istnieje jako zadanie na wszystkich płaszczyznach, na których kształtuje się życie narodu. Sądząc z komentarzy umieszczonych pod tekstem relacjonującym wystąpienie pana prezydenta, niektórzy, oddychający nadal cuchnącymi miazmatami komunizmu, uważają, że wolność nastanie wtedy, gdy zniknie rząd, zwłaszcza rząd Prawa i Sprawiedliwości. Są niestety ludzie, którzy uważają, że prawo (jakkolwiek pojęte) i sprawiedliwość (w todze czy bez togi) jest naturalnym wrogiem wolności. Tak myślą wszyscy przestępcy, degeneraci, nihiliści, anomiści i ci wszyscy, którym śni się nadal "czerwony sztandar, który płynie ponad trony". Jednym słowem, według nich - wolnym człowiekiem jest ktoś, kto możliwie we wszystkim upodobnił się do zwierząt: one przecież nie mają etyki ani kodeksów praw, ani sądów, ani więzień. Ta sytuacja może wyglądać barwnie, dopóki nie okaże się namacalnie, że zamiast etyki i kodeksów praw w takim zoologicznym świecie funkcjonują ostre pazury i kły, a więc absolutne prawo siły. Nasi (nasi?) liberałowie nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, że ich ideologia prowadzi precyzyjnie i bezwzględnie do ustanowienia takiego prawa dżungli, gdzie liczy się tylko siła jakiegokolwiek rodzaju: może to być siła pięści, siła noża, siła broni palnej aż do atomowej, a nawet równie bezwzględna - choć zachowująca pozory subtelności - siła pieniądza i opinii kształtowanej za pomocą amoralnych i bezwzględnych mediów.
Oprócz krwawego terroryzmu istnieje terroryzm w białych rękawiczkach usiłujący przedstawiać się od strony swojej "ludzkiej twarzy", której funkcją jest maskować całkowity zanik człowieczeństwa. W imię wolności...

Społeczny wymiar wolności
Nasi czerwoni okupanci wiedzieli, że pojęcie "wolności" kojarzy się z pojęciem "demokracji", ale nie istnieje prawdziwa wolność, jeśli człowiek jako jednostka (osoba) i jako społeczeństwo nie ma swobody realizacji i potwierdzenia swoich wrodzonych praw. Nie istnieje więc prawdziwa wolność bez demokracji, ale też nie istnieje demokracja bez prawdziwej wolności. W systemie komunistycznym, dzięki doskonałemu zastosowaniu dialektyki i teorii (i praktyki!) alienacji, zafałszowano i unicestwiono oba pojęcia, wmawiając w społeczeństwo, że przewidująca i wszechobejmująca polityka partii jako przodującej siły historii jest doskonałym urzeczywistnieniem wolności i demokracji. To, co w sposób sprytny zostało skonstruowane i przedstawione społeczeństwu jako mit, potrafiło doskonale zasłonić rzeczywistość; chyba że ktoś mimo wszystko zachował zdolność krytycznego myślenia i odróżniania fikcji od rzeczywistości. Polacy na ogół dzięki wychowaniu w kulturze katolickiej zachowali tę zdolność myślenia i wiedzieli, że "Polska", którą usiłował nam sprezentować Stalin, zdobiąc ją w różne atrapy, nie jest prawdziwą Polską i że tę trzeba wywalczyć siłą zbrojną. Podobnie było potem, kiedy "wolny świat" narzucał nam różne modele "demokracji i wolności", niezapomniany Jan Paweł II przypominał, że prawdziwa wolność jest darem Chrystusa w Duchu Świętym, a prawdziwa demokracja musi opierać się na poszanowaniu praw osoby ludzkiej i praw narodu, zapisanych w naturze ludzkiej przez samego Stwórcę. Było to niezwykle ważne przypomnienie w obliczu przemian powojennych, niosących nowe wyzwania i nowe zafałszowania dla narodów usiłujących odbudować swoją tożsamość.

Etyczny wymiar wolności
Mocny akcent w nauczaniu Jana Pawła II padał na to, że zarówno wolność, jak i demokracja jest rzeczywistością etyczną i pominięcie tej prawdy grozi przekształceniem demokracji w jej przeciwieństwo, to jest w "ukryty lub jawny totalitaryzm". Istotnie demokracja owocuje na bazie wolności jako dynamizmu etycznego, to jest wolności pojętej jako zdolność wyboru dobra i odrzucania zła. A wybór dobra i odrzucenie jego przeciwieństwa opiera się na rozpoznaniu prawdy o dobru: dlatego bez prawdy nie ma wolności, bez prawdy nie ma demokracji. Dlatego tylko ignoranci lub szaleńcy - nieświadomi własnego stanu - mogą twierdzić, że demokracja wymaga zrezygnowania z wartości absolutnych, przyjmowanych mocą prawdy. Ci biedni ludzie usiłują ożenić demokrację z liberalizmem, z relatywizmem, sceptycyzmem, tzw. tolerancją i w końcu z nihilizmem. Nie wiedzą, że tak myśląc, zrzekają się ścisłego przywileju człowieczeństwa, jakim jest poznanie prawdy, a idąc w kierunku takiej praktyki, stają się niewolnikami anonimowych i bezosobowych sił, które czynią ich manekinami, zwolnionymi z obowiązku myślenia. Jeżeli więc jakieś społeczeństwo wybierze ten kierunek samorealizacji, to skazuje się na niewolę i pozbawia się własnej tożsamości antropologicznej. Nie trzeba być bystrym obserwatorem, aby dostrzec, że kierunek polityki i przemian kulturowych przyjęty w Unii Europejskiej opiera się właśnie na takim fałszywym pojmowaniu "wolności i demokracji", wolnej od jakiejkolwiek relacji do moralności. Szczególną tendencją, która daje znać o sobie w aktualnym klimacie kulturowym, jest dążność do obrony wyłącznie własnych, prywatnych dóbr i korzyści, z pominięciem wszystkiego, co ma wymiar ogólny i publiczny. Dlatego niektórzy uważają, że wolność polega na tym, aby móc zarobić, dorobić się, awansować itd., a reszta to wszystko "lipa". Tymczasem wartości stojące u podstaw demokracji mają w istocie swojej charakter ogólnoludzki i publiczny, to znaczy wymagają potwierdzenia i obrony w sferze państwowej i międzynarodowej. Wynika to stąd, że prawa osoby wiążą się nierozerwalnie z godnością osoby, która to wartość jest uniwersalna i niezbywalna. Nie wolno atakować godności ludzkiej, ale i nie wolno z niej rezygnować pod pretekstem, że "to moja prywatna sprawa". To, że się jest człowiekiem, to nie jest niczyja "prywatna sprawa", to, że się jest Polakiem, to nie jest niczyja "prywatna sprawa", to, że ktoś narusza istotne prawa człowieka, to nie jest "prywatna sprawa", to, że ktoś obraża Naród, państwo, władze i urzędy, które są widzialnymi symbolami godności Narodu i suwerenności państwa, to nie jest niczyja "prywatna sprawa".
Odpowiedzialność za godność Narodu i państwa rodzi konkretne obowiązki obrony naruszonego ładu sprawiedliwości w sferze publicznej. Jeżeli państwo szanuje samo siebie (myślę o roli konkretnych urzędów państwowych), to nie może zrezygnować z obrony swojej poniżonej godności. W jakim stopniu państwo jest zdolne i gotowe reagować na gesty poniżające cały naród czy jego część, na słowa i poczynania obrażające najświętsze wartości i symbole narodu, w takim stopniu jest wolne i suwerenne. Jeśli pozostaje bierne i łatwo poddaje się nieuczciwej presji różnych czynników "globalnych" czy "internacjonalnych" oraz milcząco zgadza się na takie praktyki pod pretekstem respektowania "demokracji", to dowodzi, że zdradza swoją misję lub nie rozumie swej odpowiedzialności za prawdziwą demokrację.
Były różne przypadki poniżania i deptania godności Narodu i państwa polskiego ze strony różnych kręgów nacjonalistycznych (żydowskich) i ideologicznych, które nie spotkały się z należytą odprawą ze strony państwa. Taka sytuacja działa demoralizująco na cały Naród. Boli nas uległość i bierność wobec uzurpatorskich i bezczelnych poczynań różnych instytucji Unii Europejskiej, które nie spotkały się z należytą odprawą mogącą świadczyć, że nasze państwo jest zdecydowane bronić swej (naszej) suwerenności. Ostatni wybryk pewnego europosła szkalującego i oczerniającego rząd polski został skomentowany jako znak demokracji, ponieważ inaczej towarzysz G. nie miałby możliwości poza granicami Polski atakować naszego kraju. Znakiem demokracji byłoby przyprowadzenie pana (towarzysza) G. do porządku, aby nauczył się szanować Polskę, dzięki której zrobił karierę "europejską".
Temat jest oczywiście szeroki i nie można poruszyć wszystkiego, co się z nim wiąże. Ale nie można pominąć takiej kwestii, jak równe prawa wszystkich Polaków do organizowania sobie życia zgodnie z powołaniem i godnością osoby ludzkiej. Jest to najbardziej konkretny i życiowy sprawdzian wolności Narodu. Jeśli Naród jest wolny (jak to się oficjalnie głosi), to każdy Polak powinien być wolny. Dlaczego więc nie każdy Polak może wrócić do Ojczyzny po wielu latach przeżytych w tęsknocie i żalu za Polską, którą musiał przymusowo opuścić? Dlaczego nie da się stworzyć w kraju warunków mieszkania i pracy, które uczyniłyby czymś zbędnym i absurdalnym emigrowanie do obcych krajów dla zarobku, czyli po chleb? Dlaczego nie uruchamia się całego potencjału gospodarczego (ziemia, surowce, budownictwo mieszkaniowe, rodzima energetyka itd.), aby dać wszystkim Polakom szansę budowania własnego domu i budowania Polski jako wspólnego Domu wszystkich Polaków? Dlaczego więcej możliwości gospodarczych mają obcy, podczas gdy utrudnia się rozwój rodzimego przemysłu i rzemiosła oraz kupiectwa? Dlaczego tak zwane Ziemie Odzyskane nie są wciąż prawnie przekazane Polakom, aby mogli się czuć gospodarzami we własnym kraju i wciąż muszą żyć w lęku, że jakiś potomek hitlerowców (krzyżaków?) wręczy im kiedyś podpisany w Berlinie nakaz eksmisji? Dlaczego normalny Polak nie może zbudować domu dla swej rodziny ze swoich słusznie zarobionych pieniędzy? Dlaczego rodziny prawdziwe, to jest rodzące dzieci, są traktowane jako przejaw patologii społecznej i grupa pomylonych umysłowo? Dlaczego właśnie rodzina (prawdziwa) nie może zostać konstytucyjnie uznana jako właściwy podmiot ekonomiczny decydujący o kształcie ekonomii państwowej? Dla kogo są banki, zakłady przemysłowe, instytucje i wynalazki wypracowane przez Polaków i dlaczego właśnie jakieś firmy zagraniczne, obce koncerny i nieokreślone "lobby" europejskie mają decydować o ekonomii, kulturze, poziomie szkolnictwa, kierunku wychowania i w ogóle o naszym miejscu w świecie? Dlaczego? W odpowiedziach na te pytania kryje się prawda o naszej wolności.

Wolność a religia
W związku z tą refleksją nad wolnością nie można pominąć jednego jej aspektu, wielokrotnie podkreślanego i rozwijanego przez Jana Pawła II. Ponieważ osoba ludzka jest podmiotem transcendentnym, dlatego prawa osoby, stanowiące fundament demokracji, mają charakter transcendentny. Konkretnym wnioskiem, jaki wyprowadza Jan Paweł II z tego założenia, jest stwierdzenie, że fundamentem, osią centralną i szczytem wszystkich praw osoby jest prawo do "wolności religijnej" rozumiane integralnie, a więc nie tylko jako łaskawie udzielone prawo do "wolności wyznania i sumienia", ale przede wszystkim prawo do poznania prawdy absolutnej i prawo do kształtowania całego życia ludzkiego na gruncie tego prawa.
Osoba ludzka jest ze swej istoty podmiotem religijnym, ale też wspólnota osób i cała ludzkość jest powołana do kształtowania swego życia ludzkiego w świetle prawdy o Bogu i o tym wszystkim, co człowieka i ludzkość z Bogiem łączy. Wszystkie prawa osoby (i społeczeństwa) są wtedy prawidłowo potwierdzone i realizowane, kiedy prawo wolności religijnej jest uznane jako fundamentalne i naczelne w całym systemie prawnym demokracji. A jeśli to prawo jest tak ważne i decydujące dla potwierdzenia godności osoby ludzkiej, to dlaczego u nas, pomimo panowania "demokracji", to prawo jest lekceważone i w różny sposób gwałcone?
Po upadku komunizmu z ogromną trudnością dociera do wielu ludzi świadomość, że Polacy jako katolicy mają prawo kształtować całe życie społeczne w duchu nauki Kościoła, zwłaszcza katolickiej nauki społecznej. Wielu uważa, że religia jest tylko po to, aby na pogrzebie ksiądz pokropił trumnę. Tacy już za życia zachowują się jak nieboszczyki, nieświadomi istoty życia ludzkiego i istoty Ewangelii, przez którą Chrystus przychodzi do ludzkości, aby obdarzyć ją swoim Życiem.
Mimo upływu czasu od tzw. upadku komunizmu, wielu nie rozumie Kościoła i chrześcijaństwa i myślą w sposób całkowicie przyziemny i pogański. Jeżeli jesteśmy Narodem katolickim i właśnie jako taki Naród wyszliśmy z nadzwyczaj poważnych opresji historycznych, wielu bohaterskimi czynami dokumentując swoją wolę bycia Narodem Chrystusowym, to budzą się pewne poważne pytania.
Kto u nas nadaje ton kulturze i świadomości społecznej, skoro życie publiczne na każdym kroku zaprzecza zasadom Dekalogu i nasz (nasz?) parlament nie mógł się zdobyć na uczciwy i słuszny gest opowiedzenia się za obroną życia na poziomie Konstytucji? Jak to jest, że pisma katolickie można wyliczyć na palcach, a piśmideł liberalnych, pogańskich, pornograficznych, antypolskich itp. są tysiące? Jak to jest, że mamy jedyne autentycznie katolickie, bo powszechne, i ogólnopolskie (sięgające także do Polonii) Radio, które nosi imię Najświętszej Bożej Rodzicielki, i to Radio jest właśnie zaciekle zwalczane przez różne ciemne siły antypolskie, antychrześcijańskie, antykościelne, antyludzkie (bo nieliczące się absolutnie z prawami ludzkimi całego Narodu)? Dlaczego tego Radia nie broni samo państwo, mimo że da się wykazać historycznie, iż zwycięstwo formacji politycznej obecnie rządzącej, która chce definitywnego zerwania z epoką rządów agentów i zdrajców, było w jakimś stopniu owocem modlitewnej ofensywy "moherowych beretów" - jak to pogardliwie nazwał szef opozycji?
Ostatnio obserwuje się niestety nieuzasadnione napięcie między prezydentem a kierownictwem Radia. Ale według mnie, to nie jest wina Radia, tylko obawiam się, że coś niedobrego dzieje się w kręgu rządowym i obserwuje się rozminięcie się rządu z jego podstawowym programem odbudowy tożsamości Polski. A tej odbudowie poważnie zagraża zbytnia "spolegliwość" wobec wymagań i uzurpacji Unii Europejskiej. Każdy głębszy obserwator widzi, że poddanie się Unii jest grobem naszej niepodległości i suwerenności. Czy więc pochwała wolności, jaką słyszymy z ust oficjalnych czynników, jest szczera?

Sunday, August 5, 2007

New light on 1944 Warsaw uprising


Newly released secret police documents shed new light on 1944 Warsaw uprising
3 August 2007

WARSAW (AFP) - Russian and Polish authorities on Thursday published a hefty volume of documents, many of them never declassified before, which shed new light on the ill-fated 1944 Warsaw uprising against the Nazis.


The 1,400-page tome released by Russia's FSB security service, the Polish interior ministry and both countries' historical services, includes documents which have been kept under wraps in Moscow and Warsaw's archives since World War II.


"In large part these are unprecedented documents," particularly interrogation records from the Soviet secret police, historian Jerzy Bednarek, of National Remembrance Institute (IPN), the body in charge of Poland's archives, told AFP.



Poland is currently commemorating the two-month uprising launched on August 1, 1944 by the Polish Home Army (AK) against the occupying Nazis.


Almost 18,000 Polish resistance members died as well as some 20,000 Nazi troops, and around 180,000 civilians were massacred by the Nazis or killed in the crossfire.


After the ceasefire on October 2, Warsaw's remaining 500,000 civilians were expelled and the city was methodically destroyed by the Germans.


The revolt was directed militarily against the Germans, but the political goal of Poland's non-communist underground government was to free Warsaw before the arrival of Soviet troops who were on the city's edge.


The AK had expected to take over within days but was only able to seize pockets of Warsaw and then faced a massive Nazis counter-attack.


The new work includes material from Nazi intelligence, whose Warsaw holdings fell into Polish hands after the war, and which helps explain why the AK failed to catch out the Germans.


"Documents from Polish informers run by the Nazis inside the resistance demonstrate the degree of penetration of the movement by the Germans," said Marcin Majewski, one of the collection's editors.


The Germans "didn't take the likelihood of a revolt seriously," but once it broke out "their detailed knowledge of the resistance set up enabled them to carry out pinpoint bombing which caused huge losses."


The collection also examines the role of the Waffen-SS "Russian National Liberation Army" (RONA) brigade, mostly made up of Soviet troops who had sided with the Nazis after deserting or being taken prisoner.


The RONA gained a reputation for butchering civilians, but the reality seems somewhat different, according to interrogation records, said Majewski.


"Their role in the bestial repression of the civilians and the resistance was, finally, not as big as was thought," he said.


"The Nazis tried to exaggerate the RONA's role and shift part of the blame onto it," he added.


The volume, which is the third in a series launched in 2000, does not examine controversies over the Soviet role in 1944.


Although the Red Army sent some communist-led Polish units to help, most Soviet troops watched from across the Vistula River.


For critics, Moscow simply let the Nazis do the job of wiping out potential armed opposition to the looming communist takeover of Poland.


Some historians back Moscow's version that the uprising was foolhardy and that Soviet troops, rather than holding back, were recovering from an offensive, which had already claimed hundreds of thousands of their number.


Soviet forces only moved into the heart of Warsaw on January 17, 1945, signaling the start of more than four decades of communist rule.

AFP

Monday, July 30, 2007

HISTORIA ARMII KRAJOWEJ


HISTORIA ARMII KRAJOWEJ

LATA 1939 - 1942
POCZĄTKI KONSPIRACJI WOJSKOWEJ. OKRES ZWZ

Przegrana kampania wrześniowa 1939 r. i podział Polski pomiędzy dwie okupacje, niemiecką i sowiecką, nie załamały w Narodzie Polskim woli walki o niepodległość.

W Warszawie, jeszcze przed kapitulacją, z upoważnienia Naczelnego Wodza, przebywającego wówczas w Rumunii, zawiązuje się tajna organizacja wojskowa. Dowodzenie nią objął gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski i dał jej nazwę "Służba Zwycięstwu Polski" (SZP). Obok niej zarówno w Warszawie, jak i w różnych innych punktach Kraju powstają samorzutnie i niezależnie od SZP liczne tajne sprzysiężenia. Jedne z nich powstawały z inicjatywy wojskowych, którzy uchylili się od niewoli, inne - z inicjatywy ugrupowań politycznych lub zespołów ludzi bliskich sobie ideowo.

SZP od pierwszej chwili swego istnienia szuka współpracy ze stronnictwami, które przed wrześniem 1939 r. były w opozycji, a po klęsce wrześniowej stały się podstawą polskiego rządu koalicyjnego, utworzonego na ziemi francuskiej.

Przy komendzie SZP powstaje Rada Główna, w której skład wchodzą przedstawiciele trzech stronnictw: Polskiej Partii Socjalistycznej, Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Narodowego.

Utworzony w Paryżu nowy Rząd Rzeczypospolitej Polskiej powołuje do życia na terenie Kraju, w grudniu 1939 r., "Związek Walki Zbrojnej" (ZWZ) z zadaniem "stworzenia ośrodków oporu narodowego" i "współdziałania w odbudowie państwa polskiego na drodze walki orężnej". ZWZ oparto na sieci organizacyjnej SZP Komendantem Głównym ZWZ mianowany został generał Kazimierz Sosnkowski, przewodniczący Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju. Komendantem ZWZ na teren okupacji niemieckiej mianowany został Pułkownik Stefan Rowecki z siedzibą w Warszawie, a na teren okupacji sowieckiej - generał Tokarzewski, który jednak przy przechodzeniu przez granicę okupacyjną w marcu 1940 r. został aresztowany i wywieziony w głąb Rosji.

Uchwały Rządu Rzeczypospolitej określały, że ZWZ jest organizacją ogólnonarodową, ponadpartyjną, skupiającą w swych szeregach wszystkich Polaków, pragnących walczyć z okupantami, że ZWZ jest organizacją wojskową, tajną, opartą o bezwzględnie pojęte zasady hierarchii i dyscypliny. Uchwały te wzywały wszystkie pokrewne organizacje w Kraju do podporządkowania się ustanowionym przez Naczelnego Wodza komendantom ZWZ Przy wstępowaniu do ZWZ obowiązywała przysięga na zachowanie posłuszeństwa i tajemnicy.

Przy ZWZ powstaje Polityczny Komitet Porozumiewawczy (PKP), przekształcony z Rady Głównej funkcjonującej przy SZP, zwiększony o Stronnictwo Pracy. Przewodnictwo Komitetu objął z wyboru przedstawiciel PPS, Kazimierz Pużak.

Po upadku Francji, w czerwcu 1940, Rząd Rzeczypospolitej Polskiej po przeniesieniu swej siedziby do Londynu postanowił utworzyć Komendę Główną ZWZ w Kraju. Komendantem Głównym został generał Rowecki w Warszawie, natomiast przy Rządzie polskim pozostał Komitet Ministrów dla Spraw Kraju. Władzę w Kraju podzielono pomiędzy kierownictwo wojskowe i cywilne. Sprawy polityczne i zagadnienia administracji cywilnej oddano Głównemu Delegatowi Rządu na Kraj, który zadania polityczne miał wykonywać w porozumieniu ze stronnictwami, natomiast komendantowi ZWZ pozostawiono sprawy wojskowe. Pod koniec r. 1940 Prezydent Rzeczypospolitej polskiej mianował Głównym Delegatem Rządu Cyryla Ratajskiego, członka Stronnictwa Pracy, po czym rozpoczęło się organizowanie aparatu pracy Delegata Rządu, tzw. Delegatury.

W latach 1939-41 główny wysiłek ZWZ skupia się na odcinku wewnętrznych prac organizacyjnych i przygotowań do późniejszej działalności bojowej. W okresie tym ZWZ toczy walkę z okupantami na trzech odcinkach: propagandy, wywiadu i sabotażu.

Akcja informacyjna i propagandowa wśród własnego społeczeństwa prowadzona jest w tajnych biuletynach, komunikatach i pismach periodycznych, szeroko kolportowanych. Prócz wydawnictw ZWZ i wydawnictw Delegatury krąży w społeczeństwie duża ilość pism tajnych, wydawanych przez stronnictwa i przez różne grupy konspiracyjne.

ZWZ prowadzi wywiad nie tylko na ziemiach polskich, ale i w Rzeszy. Zdobywa i dostarcza Naczelnemu Wodzowi szereg ważnych wiadomości, z których najważniejsze w tym okresie, o znaczeniu strategicznym, dotyczyły przygotowań niemieckich do uderzenia na Rosję. ZWZ określił, że Niemcy osiągną gotowość do uderzenia w czerwcu 1941 r. Atak niemiecki wyruszył 22 czerwca.

Akcja sabotażowa w stosunku do okupacyjnej machiny niemieckiej, pracującej na rzecz potencjału wojennego Rzeszy, prowadzona była głównie na odcinku gospodarczym. Sabotażem objęte były przede wszystkim przemysł i transport.

W okresie tym rozkazom Komendanta Głównego ZWZ został podporządkowany cały szereg organizacji wojskowych, powstałych po wrześniu 1939 r. Akcja ta nosiła nazwę scalania.

Nie na całym terenie Rzeczypospolitej rozwój ZWZ był jednakowy. W centralnej Polsce, wydzielonej przez Niemców w odrębną jednostkę administracyjną zwaną pod nazwą Generalnej Gubernii, organizacja rozwijała się szeroko i prowadziła pracę we wszystkich zaplanowanych działaniach. Na ziemiach zachodnich, wcielonych do Rzeszy, praca była trudniejsza, przy czym w Łódzkiem i na Śląsku rezultaty pracy były większe, niż w poznańskiem, na Pomorzu i w Płockiem. Na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej policyjny system okupacji sowieckiej stwarzał trudności nieraz nie do pokonania. Lwów był terenem powikłanych prób organizacyjnych, gęsto przenikniętych przez wywiad sowiecki. Natomiast w Wilnie i w Białostockiem praca organizacyjna rozwijała się pomyślniej. Gdy ziemie wschodnie przeszły pod okupację niemiecką, zostały podzielone pomiędzy rozmaite obszary niemieckiej administracji wojennej i porozgraniczane kordonami kontrolnymi.

Na przełomie r. 1941/42 na ziemiach północno-wschodnich sowieckie oddziały partyzanckie podjęły przeciwpolską dywersję. Na ziemiach południowo-wschodnich uaktywnił się nacjonalizm ukraiński, również o charakterze antypolskim. W tych warunkach bazą wszelkiej działalności konspiracyjnej i bazą planowanego na koniec wojny powstania powszechnego była tzw. Generalna Gubernia.

LATA 1942 - 1943
ARMIA KRAJOWA W WALCE KONSPIRACYJNEJ

Po ustąpieniu z Rządu generała Sosnkowskiego po akcie polsko-sowieckim z lipca 1941 r. Naczelny Wódz, generał Sikorski, podporządkował ZWZ bezpośrednio sobie. Rozkazem z dnia 14 lutego 1942 r. przemianował ZWZ w Armię Krajową (AK). Pierwszym dowódcą Armii Krajowej został Komendant Główny ZWZ, generał Rowecki.

W latach 1942-43 akcja scalania wysiłku wojskowego w Kraju zrobiła duży krok naprzód. Dowództwu AK zostały podporządkowane: Narodowa Organizacja Wojskowa (NOW), prowadzona przez Stronnictwo Narodowe i Bataliony Chłopskie (BCh), organizacja wojskowa Stronnictwa Ludowego. Stan zaprzysiężonych Żołnierzy AK przekroczył liczbę 300 tysięcy ludzi.

Dzięki niezłomnej i przychylnej dla AK postawie społeczeństwa mógł dowódca AK rozbudować różne działy pracy. Szkolenie oddziałów konspiracyjnych prowadzone było w myśl wypracowanej w sztabie AK doktryny walki powstańczej i na podstawie specjalnie opracowywanych i wydawanych regulaminów i instrukcji. Liczne tajne szkoły podoficerskie i szkoły podchorążych kształciły niższych dowódców. Położony został nacisk na rozszerzenie konspiracyjnej produkcji broni i materiału bojowego. Usprawniono konspiracyjną łączność radiową, która zapewniała stałe porozumienie dowództwa AK ze sztabem Naczelnego Wodza. Uruchomiono zorganizowane przez sztab Naczelnego Wodza w Londynie zaopatrywanie kraju drogą zrzutów lotniczych w materiał bojowy, w lekki sprzęt uzbrojenia oraz w wykwalifikowanych na Zachodzie specjalistów do różnych działów służby w AK Wywiad AK w tym okresie kontrolował w poważnym stopniu siły wojska i lotnictwa niemieckiego na froncie wschodnim oraz rozszerzył swój zasięg na przemysł niemiecki i na porty Rzeszy. Ważną zdobyczą wywiadu AK było rozpoznanie niemieckiego ośrodka doświadczalnego broni w Peenemünde przy ujściu Odry. Na podstawie meldunków AK lotnictwo brytyjskie zbombardowało skutecznie ten ośrodek w nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 roku. Nasilona została dywersyjna akcja propagandowa pośród Niemców, rozpoczęta w roku 1941 a mająca za zadanie działać rozkładowo na żołnierza niemieckiego i na funkcjonariuszy okupacyjnych. W sztabie AK przepracowano, w porozumieniu z Londynem, plan przyszłego powstania powszechnego. W okresie tym ustalone zostały zasady i zakres służby kobiet w AK oraz służby bezpieczeństwa na okres powstania.

Według koncepcji generała Roweckiego czynny opór wobec okupanta przejawiał się w sabotowaniu wszelkich poczynań okupanta, wyzyskujących materialnie kraj i wyniszczających jego ludność (tzw. walka cywilna). Wyższy stopień oporu czynnego obejmował akcję dywersyjną z bronią w ręku. Działalność ta nie tylko zadawała nieprzyjacielowi straty, ale utrzymywała społeczeństwo polskie w gotowości do walki z najazdem. Akcja bojowa była prowadzona planowo, to znaczy - nasilana lub osłabiana zależnie od ogólnego położenia wojennego. W końcowej fazie wojny miała przejść w otwartą walkę zbrojną, w powstanie powszechne.

Gdy armie niemieckie toczyły uporczywe walki w głębi Rosji, Naczelny Wódz w kwietniu 1942 roku nakazał Armii Krajowej przejść od sabotażu do dywersji bojowej. Dywersja skierowana została przede wszystkim przeciw transportowi kolejowemu. Niszczenie urządzeń kolejowych i telekomunikacyjnych, wysadzanie mostów, napady na transporty wojskowe, na magazyny, na lotniska, na strażnice i wartownie, na więzienia i na transporty więźniów w celu uwolnienia ich, zamachy na funkcjonariuszy okupacyjnych, na szpiegów i zdrajców oraz ubezpieczanie i obrona własnych radiostacji, odbioru zrzutów lotniczych i wszelkich własnych urządzeń i czynności narażonych na zbrojne uderzenie nieprzyjaciela - oto zakres wykonywanej przez AK akcji bojowej. W okresie tym wykonano setki dywersyjnych działań bojowych, głównie na ziemiach środkowej Polski i w Warszawie.

W roku 1942 AK podjęła akcję partyzancką. Pierwsze wystąpienie bojowe oddziałów leśnych AK miało miejsce w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 1943 roku na Zamojszczyźnie, gdzie Niemcy przeprowadzali brutalne wysiedlanie ludności polskiej, by zaludnić tę ziemię kolonistami niemieckimi. Wystąpienie oddziałów leśnych AK rozwinęło się w długotrwałą walkę w lasach Zamościa i Krasnobrodu. Trwała ona do połowy lutego 1943 roku. Ze strony niemieckiej brały w niej udział bataliony policji i wojska, oddziały pancerne i lotnictwo. W lutym 1943 roku akcja kolonizacyjna na Zamojszczyźnie została przez Niemców przerwana.

Działalność bojowa oddziałów partyzanckich AK o większym nasileniu rozwinęła się w Radomskiem i w Kieleckiem oraz na ziemiach wschodnich, głównie na Wieleńszczyźnie i Nowogródczyźnie.

W dniu 30 czerwca 1943 roku Armia Krajowa i cała Polska Podziemna poniosła stratę niepowetowaną: aresztowany został przez Niemców i uwięziony w Niemczech generał Stefan Rowecki.

Funkcję dowódcy AK objął dotychczasowy zastępca dowódcy generał Tadeusz Komorowski (pseudonim "Bór"). Szefem sztabu AK pozostał w dalszym ciągu pułkownik Tadeusz Pełczyński.

Na stanowisko Głównego Delegata Rządu po ustąpieniu w połowie 1942 roku Cyryla Ratajskiego, powołany został członek Stronnictwa Ludowego, Jan Piekałkiewicz. Aresztowany przez Niemców w lutym 1943 roku, zamarł w więzieniu w czerwcu tegoż roku. Po nim urząd Głównego Delegata Rządu objął Jan Stanisław Jankowski, członek Stronnictwa Pracy. Aparat Delegatury został rozbudowany, tworząc sieć cywilnej administracji podziemnej na szczeblu wojewódzkim, a na niektórych terenach i na szczeblu powiatowym.

Współpraca stronnictw, o które Delegat Rządu się opierał, ogniskowała się w Politycznym Komitecie Porozumiewawczym. Przejawiały się coraz wyraźniej tendencje do rozszerzania porozumienia politycznego. Doprowadziły one do utworzenia w początku roku 1944 Rady Jedności Narodowej. Elementy komunistyczne, które w okresie przymierza sowiecko-niemieckiego nie przejawiały żadnej aktywności, po wyruszeniu Niemców na Rosję rozpoczęły działalność, zarówno przeciwniemiecką jak i antypolską. Utworzono prosowiecką konspirację polityczną pod nazwą Polska Partia Robotnicza (PPR) i konspiracyjną organizację wojskową pod nazwą "Gwardia Ludowa" później przemianowaną na "Armię Ludową" (AL). W roku 1943 stało się jasne, że Niemcy nie są w stanie pokonać rozległych przestrzeni Związku Sowieckiego ani rozgromić sowieckich sił bojowych. Armie sowiecki na całym froncie przeszły do ofensywy. Należało oczekiwać, że Niemcy cofać się będą pod naporem wojsk sowieckich, które wkroczą na ziemie Rzeczypospolitej w marszu na zachód. Trzeba było powziąć decyzję, jak się ma wtedy zachować Kraj. W stosunku do Niemców sprawa była jasna: z Niemcami Rzeczpospolita była w wojnie i walka z nimi musiała trwać aż do końca. Rosja też była w wojnie z Niemcami, ale wkroczenie jej na ziemie polskie stanowiło groźbę dla całości i niepodległości Rzeczypospolitej. W miarę swych zwycięstw nad Niemcami Rosja zdobywała coraz większy wpływ na decyzje obozu alianckiego. Zamiast suwerennej Rzeczypospolitej chciała mieć państwo polskie, przez siebie zorganizowane i sobie podporządkowane. Położenie Polski stawało się tragiczne.

LATA 1944 - 1945
"BURZA". POWSTANIE WARSZAWSKIE. ROZWIĄZANIE AK

Pod koniec roku 1943 zostały powzięte przez władze Polski Podziemnej w Warszawie i przez władze naczelne w Londynie decyzje, dotyczące Kraju. W czasie uchodzenia Niemców z ziem polskich pod naporem sowieckim, w miarę przesuwania się frontu bojowego ku zachodowi, Armia Krajowa miała podejmować wzmożoną walkę z Niemcami. Oddziałom AK, biorącym udział w walce przeciw Niemcom, dowództwom terenowym AK oraz przedstawicielom podziemnej administracji cywilnej nakazano ujawniać się wobec wkraczających wojsk sowieckich, reprezentować wobec nich prawowite władze Rzeczypospolitej i spełniać rolę gospodarza w swym kraju. Całość tej akcji nazwano "Burzą". Ponadto nakazano Krajowi utrzymać w dalszym ciągu gotowość do powszechnego powstania zbrojnego na wypadek gwałtownego załamania się Niemiec pod ciosami Aliantów. "Burza" trwała na ziemiach polskich przez rok 1944. Wzmagała się lub przycichała stosownie do rozwoju walk na froncie niemiecko-sowieckim. Zaczęła się na Wołyniu i trwała tam od stycznia do czerwca 19944 roku. Wraz z sowiecką ofensywą letnią, rozpoczętą na Białorusi 23 czerwca 1944, objęła Wileńszczyznę i Nowogródczyznę, a następnie Lubelskie, Małopolskę Wschodnią i Białostockie. W końcu lipca przekroczyła San i sięgnęła w Rzeszowskie, przekroczyła Wisłę i sięgnęła w Sandomierskie. Dotarła pod Warszawę. Walka Armii Krajowej o Warszawę przeszła do historii pod nazwą Powstania Warszawskiego. W tym czasie "Burza" sięgnęła w Radomskie, Krakowskie i na Podhale.

W trakcie "Burzy" oddziały AK stoczyły dziesiątki bitew i potyczek z Niemcami.

Rosjanie zachowywali się wrogo w stosunku do dowództw i oddziałów AK Po opanowaniu terenu rozbrajali oddziały, więzili i wywozili żołnierzy w głąb Rosji. Armię Krajową i organizację Polski Podziemnej uważali za wyraz dążenia Narodu Polskiego do niepodległego bytu i niezawisłości państwowej. Dlatego postanowili je zniszczyć.

Gdy w końcu lipca 1944 roku przebieg wydarzeń na froncie wschodnim zapowiadał rychłe wkroczenie Armii Czerwonej do Warszawy, dowódca AK i Delegat Rządu w porozumieniu z Komisją Główną Rady Jedności Narodowej uznali za konieczne uwolnienie Warszawy, stolicy niepodległej Rzeczypospolitej, z rąk niemieckich wysiłkiem żołnierza polskiego. Polskie władze naczelne w Londynie zostały powiadomione o gotowości podjęcia walki o Warszawę.

Dnia 1 sierpnia o godzinie 5 po południu oddziały Armii Krajowej pod dowództwem komendanta okręgu stołecznego, pułkownika Antoniego Chruściela (pseudonim "Monter"), zaatakowały Niemców jednocześnie w całym mieście. Nieprzyjaciel poniósł duże straty. Miasto zostało opanowane na dużej powierzchni, z wyjątkiem rejonów i punktów umocnionych i bronionych przez silne załogi niemieckie. Uderzenie kontynuowane było przez trzy dni, po czym Niemcy przeszli do natarcia, wprowadzając do walki piechotę, broń pancerną, artylerię wszelkich kalibrów z najcięższą włącznie oraz lotnictwo.

Po wybuchu walki w Warszawie Rosjanie przerwali swoje działania bojowe pod Warszawą i przyglądali się bezczynnie walce powstańców i burzeniu miasta.

Po dwu miesiącach zmagań, gdy w rękach Armii Krajowej zostało tylko śródmieście o przestrzeni 4 km2, pokrytych zburzonymi budynkami, wśród których zmasowane było około 250 tysięcy ludności, gdy żywność i amunicja były wyczerpane, a nadzieja na jakiekolwiek skuteczne współdziałanie z zewnątrz przekreślona, powzięto decyzję zakończenia walki. Na podstawie umowy kapitulacyjnej, podpisanej 2 października 1944 roku, działania bojowe przerwano. 20 tysięcy żołnierza AK wraz z dowódcami poszło do niewoli. Ludność Warszawy, która bez względu na wiek i płeć brała obok żołnierza AK bohaterski udział w walce, została przez Niemców zmuszona do opuszczenia miasta, leżącego w gruzach.

Przed pójściem do niewoli generał Bór-Komorowski przekazał generałowi Leopoldowi Okulickiemu dalsze dowodzenie Armią Krajową, która na terenach centralnej Polski, trzymanych jeszcze przez Niemców, toczyła sporadyczne walki aż do stycznia 1945 roku.

Po zajęciu przez Armię Czerwoną ziem zachodnich Rzeczypospolitej, na podstawie decyzji Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - generał Okulicki rozkazem z dnia 19 stycznia 1945 roku rozwiązał Armię Krajową.

26 marca 1945 roku Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski, przewodniczący Rady Jedności Narodowej Kazimierz Pużak oraz gen. Leopold Okulicki zostali przez władze sowieckie podstępnie aresztowani i w grupie szesnastu czołowych działaczy Polski Podziemnej uwięzieni w Moskwie. Po tym aresztowaniu funkcję Głównego Delegata Rządu pełnił dyrektor departamentu spraw wewnętrznych Delegatury, Stefan Korboński, członek Stronnictwa Ludowego. Rada Jedności Narodowej w dniu 1 lipca 1945 roku postanowiła rozwiązać Delegaturę i rozwiązała się sama, kończąc tym aktem działalność polskiego państwa podziemnego.

Tadeusz Pełczyński


**********


Rozwiązanie Delegatury Rządu RP na Kraj nie miało wpływu na pion wojskowy, jak nie miało wpływu cofnięcie uznania przez aliantów Rządowi RP na Uchodźstwie w dniu 5 lipca 1945 r.

Już w latach 1943/44 przystąpiono do tworzenia wojskowej organizacji NIE - "Niepodległość" na wypadek wkroczenia wojsk sowieckich na terytorium Polski. Na jej czele stanął gen. E. Fieldorf i 15 lutego 1945 r. gen. L. Okulicki formalnie przekazał mu przejęcie struktur kadrowych Armii Krajowej przez NIE. Jednak 7 marca 1945 r. gen. E. Fieldorf został aresztowany, a w 20 dni później aresztowany został przez NKWD gen. L. Okulicki, który zdążył jeszcze przekazać dowództwo NIE płk. J. Rzepeckiemu. Płk. J. Rzepecki wezwał partyzantów do wyjścia z lasu i przystąpienia do odbudowy kraju. Wobec działań rządu komunistycznego okazało się to niewykonalne, gdy żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych masowo aresztowano, wywożono i skazywano na długoletnie więzienie. W czerwcu 1945 r. aresztowano płk. W. Borzobohatego, szefa sztabu DSZ. Dnia 6 września płk. J. Rzepecki rozwiązał Delegaturę Sił Zbrojnych. Tym razem postanowiono sięgnąć do środków politycznych, aby działaniami zbrojnymi nie doprowadzić do wojny domowej. Dnia 12 września 1945 r. rozwiązanie DSZ zostało zatwierdzone na naradzie wyższych oficerów z udziałem J. Rzepeckiego, L. Muzyczki, A. Sanojcy i F. Niepokólczyckiego a na naradzie w Warszawie już dnia 2 września 1945 pułkownicy J. Rzepecki, A. Sanojca, F. Niepokólczycki, J. Szczurek-Cergowski i J. Bokszczanin powołali do życia antykomunistyczne Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość - WiN.

W terenie nadal działały liczne oddziały partyzanckie wywodzące się z Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych - NSZ, Narodowej 0rganizacji Wojskowej - N0W i szeregu pomniejszych. Niektóre podjęły walkę pod szyldem WiN - zwłaszcza na Podlasiu i w Lubelskiem. W latach 1946 - 1948 aresztowano cztery kolejne Zarządy Zrzeszenia WiN, wytaczając ich członkom procesy sądowe, w wyniku których skazywani byli na karę śmierci bądź długoletnie więzienie. W roku 1948 władze bezpieczeństwa powołały V Zarząd WIN o charakterze prowokacyjnym, działający do grudnia 1952 r. w wyniku czego aresztowano dalsze tysiące członków Zrzeszenia nie podejrzewających prowokacji. Na czele tego "Zarządu", obok oficera UB H. Wendrowskiego, stał dawny żołnierz AK i członek WiN - S. Sienko.

W tym okresie likwidowano oddziały leśne głównie przez nasyłanie do nich konfidentów Urzędów Bezpieczeństwa.

W roku 1948 pojawiły się działające w konspiracji organizacje harcerskie po przejęciu pod kontrolę komunistów Związku Harcerstwa Polskiego. Zapełniali oni obóz młodocianych w Jaworznie.

W związku ze zmianami politycznymi w roku 1956 i nastaniem chwilowej "odwilży", skazani żołnierze podziemia niepodległościowego zaczęli opuszczać więzienia. Nie oznaczało to wcale powrotu do normalnego życia - większość z nich do roku 1989 była inwigilowana, nie mogła obejmować wyższych stanowisk zastrzeżonych dla komunistycznej "nomenklatury", stawała się obywatelami pozbawionymi pełni praw obywatelskich, choć formalnie je posiadała.

Andrzej Kostrzewski